Tatry na urodziny

Okrutna prawda jest taka, jak z resztą głosi slogan z piosenki, że w życiu piękne są tylko chwile. Jako antidotum na wszystkie złe wieści ostatnich dni, dzisiejszy wielki smutek, bezmiar przelanych łez i nagle większą samotność, przywołuję wspomnienie tych dobrych, wyjątkowych, prawie trzydniowych listopadowych urodzin… Dobrze było móc zostawić całą szarą codzienność i na chwilę […]

Był sobie czerwiec

I dwa piękne dni w słonecznej Pradze. To nie była moja pierwsza wizyta w tym mieście, ale najfajniejsza ze wszystkich dotychczasowych! Nawet jeśli nie wszytko widziałam, nie potrzebowałam już gonić za punktami z przewodnika, a klucz do miejskiej włóczęgi stanowiły hasła: kawa, wino, zieleń! Niezbyt oczywiste dla Pragi i Czech, ale okazały się strzałem w […]

Nieświątecznie

A może nawet antyświątecznie… Pogoda za oknem barowa, szarość nie z tych wyciszających, klimatu na zaangażowane pieczenie pierników brak, pośpiech przytłaczający, zaległości piętrzące się, a mój zielony azyl znów niedostępny… Powoli porządkuję zaległe z ostatniego pół roku zdjęcia i ratuję się utrwalonym widokiem zieleni, słońca i wspomnieniem spokojnego popołudnia w ukochanym ogrodzie botanicznym. Zyskuję ostatnio […]

Phetchaburi. Tajlandia #3

Jedno z najstarszych miast Tajlandii, ma tyle samo klimatu co Bangkok, ale jest znacznie spokojniejsze i mniejsze… Aczkolwiek małe miasto czy spokojna osada po tajsku ma zupełnie inne znaczenie niż to co nam wydawałoby, że znaczy:) Stare drewniane domy, rzeka, pierwsze napotkane małpy, mnóstwo różnorodnych świątyń (w tym nieduże sanktuarium khmerskie), kwitnące rademachery i lotosy, […]

Karkonosze w 48h

Urodziny (te do pary) daleko od domu. Mimo pupogodzin za kierownicą i bardzo krótkiego czasu na miejscu, było warto. Zawsze warto, po pierwsze dla każdego metra nad poziomem morza, po drugie, dla dobrych wspomnień, które są znacznie lepszym i trwalszym prezentem niż rzeczy. W tych nieco ponad 48 godzinach zmieściło się tak wiele… Browar w […]

Bangkok. Tajlandia(#2)

Jak dla to mnie pierwszy, oszałamiający kontakt z azjatyckim chaosem, zwłaszcza drogowym:) I tropikalnym klimatem. Bangkok jest gigantycznym miastem i mimo, że spędziłam w nim prawie trzy dni, zwiedziłam raptem trzy centralne dzielnice i to wcale nie tak bardzo dokładnie… Nie wiem więc czy mogę w ogóle twierdzić, że widziałam Bangkok! Ponieważ szklane wieżowce mnie […]