„Zapis socjologiczny”

Porządkując zdjęcia na telefonie dotarłam do kilku z oglądanej w grudniu wystawy poświęconej Zofii Rydet (w MSN). Mimo, że są to zdjęcia zdjęć zrobione telefonem postanowiłam je tu zamieścić, bo zrobiły na mnie duże wrażenie… Nie swym pięknem, bo nie ono było celem projektu „Zapis socjologiczny”, aczkolwiek właśnie chwile pełne wrażliwości, uchwycone chyba niecelowo, najbardziej zapadły mi w pamięć…

Tak naprawdę zdjęcia te dokumentują bardzo smutną i niestety, po prostu brzydką, polską rzeczywistość sprzed dekad… I nie razi mnie to, że często biedną (to bardziej wzrusza i smuci), tylko właśnie brzydką, niechlujną, bylejaką, brudną. Tego w naszej narodowej mentalności nie znoszę. Tej niechęci by podnieć, skoro się przewróciło (i potrzeby niszczenia, przewracania czy rzucania np. śmieci przez płot, do lasu, przez okno samochodu). Ale to oczywiście nie jedyna refleksja. Bo często za przestrzennym nieładem jest wiele wrażliwości i ciepła w ludziach. Widać je w drobnych gestach, uśmiechu, w oczach, po pielęgnowanych kwiatach na parapecie, w relacji ze zwierzętami (bo dla mnie to bardzo dobra miara człowieka i jego empatii)…

A idąc dalej tym tropem zastanawiam się co jest bardziej zniechęcające, ta dawniejsza bylejakość, ale i autentyzm życia, czy dzisiejsze wielkomiejskie, starannie wystylizowane slow-eko-bardzo drogo, u wszystkich (których stać) to samo, tak samo? Dużo obserwuję i czytam i oczom nie wierzę! Egzaltacja zwyczajnością (z odpowiednią ceną) i robienie ze zwykłych czynności życia premium przestaje mi się mieścić w głowie. Nowe szaty króla wokoło… Baardzo ekskluzywne.

Do tej pory, intuicyjny dla mnie, umiar i minimalizm był czymś naturalnym, normalnym, wynikał z szacunku do środowiska i wyważonych potrzeb, ale dziś patrząc na ogólny amok wokół tej koncepcji mam ochotę się od niej całkiem odżegnać… Minimalizm i ekologia stały się jakąś karykaturą swoich znaczeń. Na pewno jest wiele osób dla których „odkrycie” innych spojrzeń na życie jest wartościowe, świadome i rozwijające, ale w masie to jednak sztuczne, powierzchowne i bardzo komercyjne…

Cóż, a wracając do zdjęć Zofii Rydet… z setek dość ponurych fotografii, kilka, których chciałabym nie zapomnieć.

WP_20160105_16_33_51_Pro (2)

WP_20160105_16_48_47_Pro (2)

WP_20160105_16_49_02_Pro

WP_20160105_16_48_27_Pro

WP_20160105_16_43_11_Pro

WP_20160105_16_33_31_Pro (2)

WP_20160105_16_23_39_Pro

WP_20160105_16_25_05_Pro

WP_20160105_16_25_17_Pro

WP_20160105_16_17_34_Pro

WP_20160105_17_22_48_Pro

WP_20160105_16_20_54_Pro (2)

WP_20160105_17_11_13_Pro

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*
Strona