Polska

Zwyczajność

Lato, pora na porzeczki! Dzień u babci na działce. Zwyczajny działkowy domek, który z roku na rok powoli pustoszeje i zamiera, a ja nie chcę go zapomnieć. Już nie suszą się nasiona w papierowych torebkach po cukrze, panoszą się pajęczyny, kredens opustoszał, a nieużywane szklaneczki sprzed dekad powędrowały do mojej szafki kuchennej (gdzie być może […]

Azalie

Po kiepskim tygodniu i z marnymi widokami na następny, jeden dzień dla przyjemności… Okazuje się, że na kwitnące azalie nie trzeba jeździć aż do Wrocławia:) Powsiński ogród botaniczny znowu okazał się niezawodny! W przypadku tych roślin nie ma miejsca na żaden minimalizm ani skromność. Ilość kwiatów jest nieumiarkowana, kolory aż gryzą w oczy i wypalają […]

Wrocław po japońsku

Do miast nie mam za wiele serca… Nie umiem ich odkrywać. Po Wrocławiu spodziewałam się wiele (więcej!), zauroczona nie zostałam. Każdy wartościowy punkt otoczony brzydotą (czemu, czemu w tym kraju tak się w tej brzydocie naród lubuje???) lub przygnębiająco zaniedbany (czemu, czemu nie dba się o to co dawniejsze???). Ale odwiedziłam jedno miejsce, które zrekompensowało […]

Sezon magnoliowy 2015

Kwitnienie magnolii właśnie w szczytowej formie. Kwitnąca magnolia to żaden widok niezwykły dla zwykłych śmiertelników, przecież są obecne są w tylu miejscach i ogrodach. Ale zobaczyć je kwitnące w zagajnikach i szpalerach i takiej dorodności i mnogości odmian jak w kolekcji powsińskiego Ogrodu Botanicznego… można stracić oddech z wrażenia! Zachwycam się i pstrykam, pstrykam, by […]

Sobotnie popołudnie

Jak prawdziwie wakacyjny, letni dzień! Gdy rano jeszcze nie wiedziałam, że: po południu, w koszulce na cieniutkich ramiączkach, wypiję mrożoną kawę na gwarnym rynku w Kazimierzu nad Wisłą, sennych spacerowiczów zgubię w wąwozach, zachwycę się przylaszczkami (najpiękniejsze kwiaty wiosny!), zjem kulebiaka, ciesząc się słońcem posiedzę nad Wisłą, a wieczorem już na wyciszonym i opustoszałym rynku […]

Las na niedzielę

Po wielokroć wolę od Słowa… Miały być Góry Stołowe, pozostało płaskie jak stół Mazowsze. O słońcu przez trzy dni nawet nie słyszałam… A jednak udało się ten weekend trochę uratować. 4 godziny marszu, brak deszczu, niezaprzeczalnie wiosenny świergot ptaków i LASburger z rukolą i kozim serem podładowały baterie na kolejny tydzień:) A to, że z […]